Czy Twoja waga wzrasta od sushi?

Sushi to niezwykle modne od kilku lat danie, którym od wieków zajadają się Japończycy. Zawiera ryż, ocet ryżowy, surową rybę, warzywa, algi i owoce morza. A zatem wydawałoby się, że są to same zdrowe i dietetyczne składniki. Okazuje się jednak, że przez dodatki, takie jak: kremowy serek, majonez, tłusta ryba, awokado czy smażona panierka wartość energetyczna sushi może być dość wysoka. Podobno potrafi wręcz zawstydzić niejeden fast food. Jedna rolka maki to od 200 do nawet 500 kcal – w zależności od składników. Pojedyncze krążki są dosyć małe i łatwo zjeść ich więcej niż kilka, co powoduje, że zjadamy bardzo dużo kalorii za jednym razem.

Wiadomo, że jednorazowe zjedzenie sushi nie spowoduje, że nagle przytyjemy nie wiadomo ile. Czy jednak nie zdarzyło się Wam, że po zjedzeniu sushi następnego dnia wasza waga pokazała o kilogram lub dwa więcej? Mi niestety dzieje się to notorycznie. Dlatego staram się unikać sushi w sytuacjach, kiedy wiem, że ważę już nieco za dużo, gdyż dodatkowe 1,5 kilo potrafi mnie wtedy dobić i zdemotywować.

Sól, sól, sól...

Długo zastanawiałam się, o co chodzi. Stwierdziłam, że pewnie o wodę, którą zatrzymuje mój organizm. Sushi jest bowiem dosyć słone. Nie dość, że do ryżu dodajemy soli, jest ona również w rybie, zwłaszcza wędzonej (której ja zawsze używam, robiąc sushi sama w domu), nie mówiąc już o sosie sojowym, którego 1 łyżka stołowa zawiera 3 gramy soli, co stanowi połowę dopuszczalnej dawki dziennej. To wszystko powoduje, że nasz organizm ma tendencje do zatrzymywania wody.

I ponownie „wujek Google” został poproszony o wyjaśnienie mi tej sprawy. Z dziennikarską precyzją przeszukałam internet w poszukiwaniu informacji na ten temat. I cóż się dowiedziałam? Ano to, że choć na polskich stronach za dużo na ten temat nie ma, to na anglojęzycznych forach wiele osób opowiada o przybieraniu na wadze po wieczorze z sushi.

Sushi face

Jak się okazuje, istnieje nawet określenie „sushi face”, którego pierwszy raz użyła Julianne Moore, słynna aktorka, która, jakby nie patrzeć, ma w zakresie obowiązków dbanie o wygląd. Według niej napuchnięta twarz następnego dnia po spożywaniu sushi jest spowodowana obecnością sodu w tym niezwykle smakowitym daniu.

I rzeczywiście, wcześniej tego nawet nie zauważałam, ale po ostatniej sushi-rozpuście, koleżanki w pracy zwróciły uwagę, że mam opuchniętą twarz. Także tu znajduje się być może rozwiązanie zagadki. Sos sojowy ma bardzo dużo sodu, a okazuje się, że nawet ten o obniżonej jego zawartości ma go jedynie 25% mniej.

Zbyt dużo sodu może być niebezpieczne. Prowadzi bowiem do nadciśnienia, przetrzymywania wody w organizmie i zaburzenia pracy wielu narządów.

Artykuły powiązane:

Może Ci się również spodoba

5 komentarzy

  1. Places and Plants Blog napisał(a):

    Opuchlizna to chyba sprawa indywidualna – ja, co prawda po roślinnym sushi, nie zaobserwowałam. Może trzeba przejść na wegańskie sushi 😀

    • Anna Pak napisał(a):

      Myślę, że największą rolę odgrywa tu sos sojowy ze względu na bardzo dużą ilość sodu. Rybka raczej nie powoduje zatrzymywania wody.

  2. Nie mogę się przekonać do sushi. Wiele razy próbował i ani razu mi nie smakowało

  3. Ariadna napisał(a):

    Ciekawe. Nie wiedziałam o takim efekcie. Rzadko jem sushi, a soli nie używam prawie wcale, więc może u mnie po prostu sushi powoduje podwyższenie poziomu sodu w organizmie, ale i tak mieści się to w granicach normy człowieka, który używa sól na co dzień.

  4. Pau Elegancka Tracz napisał(a):

    Ha! Nigdy nie patrzyłam na jedzenie sushi od tej strony. Jakoś zawszs kojarzyło mi się z jednym ze zdrowszych wyborów żywieniowych

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *