Domowa mikrodermabrazja – HIT czy KIT?

Kochane Kobietki, z pewnością każda z Was słyszała o zabiegu mikrodermabrazji. Dla większości mężczyzn mikrodermabrazja to zapewne obco brzmiące słowo, ewentualnie kojarzące się z jakąś fanaberią kobiet. Fanaberia czy nie – mikrodermabrazja to zabieg, który pozwala na zachowanie gładkiej i odżywionej skóry, wygładza drobne zmarszczki, opóźnia efekty starzenia oraz ładnie oczyszcza.

Czym jest mikrodermabrazja?

Mikrodermabrazja polega na mechanicznym złuszczaniu warstwy rogowej naskórka za pomocą specjalnej głowicy (zazwyczaj diamentowej lub korundowej) połączonej z zasysającą dyszą.

U kosmetyczki za taki zabieg zapłacimy ok. 150 zł. Mając na względzie fakt, że aby zobaczyć wyraźne rezultaty, trzeba zrobić całą serię zabiegów, taka inwestycja wydaje się dość kosztowna.  Czasami warto zainwestować jednorazowo więcej i wybrać zabieg z zakresu medycyny estetycznej, co da nam lepsze rezultaty za podobne pieniądze.

Domowa mikrodermabrazja

Przez zupełny przypadek trafiłam na wersję domową urządzenia do mikrodermabrazji.  Moja mama dostała taką domową mikrodermabrazję pod choinkę i dziwnym trafem urządzenie to znalazło się w końcu i u mnie. 😉

Cóż mogę powiedzieć… Byłam nastawiona bardzo sceptycznie, a jednak ku mojemu zdziwieniu, okazało się naprawdę godne polecenia.

Mikołaj podobno zakupił je w Lidlu za 179 zł. 😉 Jest to urządzenie do domowej mikrodermabrazji firmy Sanitas.

p1060020

W opakowaniu znajdują się trzy różnej wielkości nakładki na głowice, które są pokryte szafirem.  Stosujemy je do różnych części twarzy, szyi czy dekoltu.

Maszyna ma dwa stopnie prędkości i muszę przyznać, że siła zasysania jest naprawdę dobra. Musimy pamiętać, że przy mikrodermabrazji dużo zależy od tego, jak długo „pomęczymy” dany kawałek skóry. Jeżeli chcemy delikatnego złuszczenia, wystarczy raz przejechać dane miejsce głowicą. Gdy chcemy mocniejszego złuszczenia, taki ruch możemy powtórzyć nawet kilka razy. Bądźmy jednak ostrożni i nie przesadzajmy z poziomem złuszczania, zwłaszcza na początku.

Do urządzenia dołączona jest instrukcja, w której na ilustracji pokazane są dokładne ruchy, które należy wykonywać podczas zabiegu.

Maseczka po…

domowa-mikrodermabrazja

Po wykonaniu takiej domowej mikrodermabrazji przemywamy skórę tonikiem, a następnie nakładamy na twarz maseczkę. Skóra po takim zabiegu jest wyjątkowo chłonna, dzięki czemu lepiej absorbuje składniki aktywne zawarte w masce.

Pamiętajmy również, żeby unikać zabiegów silnie złuszczających późną wiosną i latem, gdy na niebie panuje silne słońce. Najlepszy czas na mikrodermabrazję to jesień i wczesna wiosna. Co do zimy, to zabieg należy wykonywać wówczas, kiedy nie ma siarczystych mrozów.

Reasumując, urządzenie zdało egzamin. Taka domowa mikrodermabrazja niczym nie ustępuje tej droższej, wykonywanej w gabinecie kosmetycznym.

A zatem POLECAM!

 

Może Ci się również spodoba

14 komentarzy

  1. Mikrożycie napisał(a):

    Ciekawe, może się skuszę? Lidl ma w ofercie całkiem fajne przyrządy kosmetyczne, mam ich frezarkę i jestem bardzo zadowolona. 🙂 Trzeba zapolować na zestaw do mikrodermabrazji. 🙂

  2. Ada - Glow Up napisał(a):

    O kurcze, to w Lidlu takie rzeczy są/ były? Że też ja nigdy na nie nie trafiam 🙁 Byłam bardzo ciekawa, jak spisują się takie „domowe” urządzenia, i widzę, że nie ma się czego obawiać. A i koszt taki, jak mikrodermabrazji w salonie. Więc jest super 🙂

    • Ania napisał(a):

      Możliwe, że jeszcze są… Nie jestem pewna. Jeszcze przed samym Sylwestrem były… A co do kosztu – taki wydatek to wręcz oszczędność;)

  3. Aleksandra napisał(a):

    Ciekawy wpis – domowe zabiegi potrafią być tak samo skuteczne jak te z salonu!

  4. MatkaHrabiny napisał(a):

    Świetna recenzja, mam opory przed domowymi zabiegamo bo mam bardzo wrażliwą, naczynkową skórę.

    • Ania napisał(a):

      To rzeczywiście musisz być bardziej ostrożna. Akurat jeżeli chodzi o mikrodermabrazję, to raczej nie powinno się jej robić przy cerze naczynkowej… no chyba, że bardzo delikatnie, ale po co ryzykować, skoro można w inny sposób złuszczyć naskórek. Takim zabiegiem złuszczającym, wskazanym przy cerach naczynkowych, jest choćby kwas migdałowy.

  5. Martyna napisał(a):

    Fajny gadżet, sama chętnie bym protestowała. Osobiście chodzę do kosmetyczni na mikrodermabrazje i jestem bardzo zadowolona:]
    Pozdrawia, M

  6. Kamil napisał(a):

    Faktycznie kosmicznie brzmi nazwa tego zabiegu 🙂 Ale czasem i panowie mogli by skorzystać z tego typu zabiegu. Ujmy nie będzie 🙂

    • Ania napisał(a):

      Teraz mężczyźni coraz częściej korzystają z zabiegów kosmetycznych i zabiegów medycyny estetycznej… Pewnie niektórzy się z tym kryją, ale przecież powinno być to najzupełniej normalne:)

  7. natalia napisał(a):

    Na mikrodermabrazji byłam kilka lat temu u kosmetyczki, a na chwile obecną kupiłam kwas migdałowy i w tygodniu zaczynam z nim przygodę – mam nadzieję, że efekty będą całkiem fajne.

    • Ania napisał(a):

      Ja też bardzo lubię kwas migdałowy..Jest dobry również do cer problemowych. Myślę, że powinnaś być zadowolona:) Tylko poczekaj aż miną mrozy!

  8. Kwadrans dla Ciebie napisał(a):

    Lubię zabieg mikrodermabrazji 🙂 Miałam razy wykonywany u kosmetyczki. Pozdrawiam 🙂

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *