Tycie pomimo diety i ćwiczeń – to może być przetrenowanie

Codziennie ćwiczysz, trzymasz restrykcyjną dietę, a mimo to Twoja waga się nie zmniejsza. Ba, waga zaczyna wzrastać, a Ty zastanawiasz się, jakim cudem się tak dzieje. Chyba nie ma nic bardziej frustrującego niż brak efektu pomimo ciężkiej pracy i ogromnego wysiłku. Przecież wszędzie naokoło słyszysz, że aby schudnąć, trzeba więcej ćwiczyć i ograniczyć liczbę kalorii w spożywanym pożywieniu. Czy oby na pewno?

Więcej nie znaczy lepiej

Do napisania tego artykułu zainspirował mnie mój własny przypadek. Wszyscy, którzy mnie znają wiedzą, że kartę multisport traktuję jak mój największy skarb i dzień bez treningu to dla mnie dzień stracony.

Po kilku miesiącach bez regularnych treningów wykupiłam ponownie moją ukochaną kartę multisport i zaczęłam skrupulatnie z niej korzystać, czyli codziennie astanga joga, do tego dwa razy w tygodniu taniec, czasami basen i siłownia. Generalnie wydawało mi się, że wcale nie ćwiczę za dużo. Najintensywniejsze były wtorki i czwartki, kiedy rano szłam na jogę, potem troszkę siłowni, a wieczorem zajęcia z tańca.

Nie, to nie mięśnie..

Nagle zauważyłam, że zaczynam przybierać na wadze. Nie miałam pojęcia dlaczego tak się dzieje. W końcu nie zmieniłam nic w diecie. W pewnym momencie zaczęłam wręcz traktować ją nawet bardziej restrykcyjnie. A waga codziennie, powolutku, wręcz podstępnie zwiększała się o kilkaset gram. W rezultacie w ciągu 2 miesięcy przytyłam 4 kg, ćwicząc i trzymając dietę. Dodam, że nie były to mięśnie, bo nie chudłam w obwodzie, a moje wzorcowe jeansy przestały na mnie pasować.

tycie-pomimio-diety-i-cwiczen

Zastanawiałam się, że może mam coś z tarczycą, bo swego czasu miałam wyniki na granicy niedoczynności. Nawet zaczęłam myśleć, że może to kwestia wieku, że już mi zwalnia metabolizm. Obarczałam stresującą pracę i zbyt mały wysiłek fizyczny poza treningami.

Co ważne, oprócz dziwnego skoku wagi, mój organizm zaczął wariować. Zaczęłam mieć nieregularny okres i dorobiłam się problemów – najpierw z mięśniem dwugłowym lewej nogi, a potem przeciążyłam sobie staw kolanowy, z czym borykam się do dzisiaj.  Do tego jeszcze zaczął boleć mnie nadgarstek, z którego przeciążeniem męczyłam się cały zeszły rok.

Szukajcie, a znajdziecie

Aż w końcu zaczęłam grzebać w Internecie. Wiem, że wujek Google niekoniecznie jest najlepszym lekarzem, ale czasami może pomóc nam lepiej zrozumieć pewne zależności. Znalazłam informacje o przetrenowaniu i wszystko zaczęło układać się w jedną całość.

Sama nigdy nie pomyślałabym, że zbyt duża aktywność fizyczna może tak wpłynąć na nasz organizm. A jednak. Nasze ciało jest bardziej skomplikowane niż nam się wydaje. Zbyt intensywny trening, brak regeneracji i odpowiednich posiłków powoduje, że nasz organizm, potocznie mówiąc, zaczyna być w stresie. Zaczyna magazynować tkankę tłuszczową. Chce się w ten sposób zabezpieczyć na przyszłość.

Wszystkiemu winien jest kortyzol (tzw. hormon stresu). Zbyt wysoki poziom kortyzolu powoduje zwiększenie poziomu glukozy we krwi, co w dłuższej perspektywie blokuje spalanie tkanki tłuszczowej i może prowadzić do insulinooporności.

Kortyzol zaburza pracę hormonów tarczycy, które regulują nasz metabolizm. Jest również odpowiedzialny za zmniejszenie wydzielania testosteronu, który jest bardzo istotny dla naszych mięśni. Powoduje również zbytnie gromadzenie się wody w organizmie, przez co jesteśmy opuchnięte, a tym samym wizualnie grubsze.

Kortyzol  nasila również tzw. katabolizm, który prowadzi do zmniejszenia masy mięśniowej. Prościej mówiąc, zaczynamy spalać naszą tkankę mięśniową. Organizm w ten sposób się broni. Jak wiadomo, im mniej mięśni, tym wolniejszy metabolizm i mamy błędne koło.

tycie-pomimo-diety-i-cwiczen

To może być przetrenowanie

Jednakże przetrenowanie to nie tylko tycie. Może ono mieć naprawdę poważne konsekwencje dla naszego organizmu. Oprócz zatrzymania wody w organizmie i utraty tkanki mięśniowej może powodować:

- problemy z koncentracją i zaburzenia snu,

- bóle mięśni i stawów, nasilające się po odpoczynku oraz częste kontuzje,

- duże pragnienie i częste oddawanie moczu (zwłaszcza w nocy),

- obniżony nastrój,

- osłabienie odporności,

-zaburzenia miesiączkowania,

- zmniejszenie ilości pokarmu u matek karmiących,

- brak efektów treningu, zmęczenie,

- brak libido.

Grunt to regeneracja

Przetrenowanie spowodowane jest przede wszystkim tym, że organizm nie jest w stanie zregenerować się po treningu. Może być to efektem zbyt krótkiej przerwy pomiędzy treningami, małej ilości snu, czy też niewłaściwej diety, która nie jest w stanie dostarczyć organizmowi wystarczających składników odżywczych do regeneracji.

W moim przypadku były to z pewnością zbyt częste treningi. Długość przerwy pomiędzy treningami zależy od rodzaju treningu, jego intensywności, naszego zaawansowania, a także indywidualnych predyspozycji, jednak nie powinna być krótsza niż 24 godziny. Ja ćwiczyłam codziennie, a czasami nawet kilka razy dziennie. Pomimo tego, że uprawiam różne sporty, nie dawałam ciału czasu na regenerację i to był mój główny błąd.

Nie bądź dla siebie katem

Wniosek z tego taki, że nie można katować się treningami. Wszystko należy robić z umiarem, również i to. Wszechobecna moda na bycie fit powoduje, że zaczynamy wierzyć, że im więcej ćwiczymy, tym lepsze efekty osiągniemy. A kiedy jeszcze dodamy do tego surową i restrykcyjną dietę - wtedy katastrofa gwarantowana.

Pamiętajmy, że nie zawsze więcej znaczy lepiej!

Zapisz

Może Ci się również spodoba

5 komentarzy

  1. blogierka napisał(a):

    No to już wiem wszystko..damn :/

    • Ania napisał(a):

      Ja też sporo szukałam, żeby do tego dojść..Zresztą znasz ten poziom frustracji, jak człowiekowi wydaje się, że robi dobrze, a tu skutek dokładnie odwrotny:(

  2. Ewelajna napisał(a):

    Ja jeszcze przetrenowania nie doświadczyłam chyba 😉

  3. Fajnie, że poruszasz ten temat, bo kobiety bardzo często odchudzają się na własną rękę, bez konsultacji z fachowcem, a przecież w każdym klubie sportowym jest do ich dyspozycji wykwalifikowany trener, który albo pomoże albo odeśle do właściwej osoby w sprawie diety połączonej z aktywnością sportową dopasowaną do indywidualnych potrzeb. Wujek Google jest w porzo, ale trzeba też umieć korzystać z jego rad w rozsądny sposób. Przy większych zmianach, które pragniemy wprowadzić w życie tego akurat rozwiązania bym nie polecała jako jedynego słusznego.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *