Olej z nasion marchwi – naturalny filtr UV

W końcu słońce zagościło na naszym niebie, a to oznacza, że powinniśmy zwrócić większą uwagę na ochronę swojej skóry przed szkodliwym promieniowaniem słonecznym. Wszyscy znamy tradycyjne kremy z filtrem, a już nie każdy wie, że podobną ochronę mogą nam zapewnić tzw. filtry naturalne znajdujące się w niektórych olejach. Dziś na warsztat bierzemy OLEJ Z NASION MARCHWI.

Kupić czy nie kupić

Olej z nasion marchwi odkryłam całkiem niedawno. Skusiła mnie niska cena (ok. 13 zł) i obietnica, że już wkrótce będę wyglądała młodziej, piękniej, a moje blade lico nabierze złotego odcienia. Po przyniesieniu oleju do domu poczytałam nieco opinii w internecie i również one brzmiały dość zachęcająco.

Zakupiony przeze mnie olej z nasion marchwi znajduje się w buteleczce z atomizerem, który jednak nie do końca spełnia swoją rolę, dlatego też nie radzę psikać bezpośrednio na twarz, jeżeli nie zamierzamy mieć żółtej plamy na bluzce. Wystarczy delikatnie psiknąć na palce, wtedy nasze ubranie jest bezpieczne.

Co zawiera olej z nasion marchwi

Olej z nasion marchwi jest niezwykle bogaty w beta-karoten, minerały i kwasy tłuszczowe. Zawiera witaminy A, B, C, E i F. Na opakowaniu przeczytamy, że doskonale nawilża, odmładza i regeneruje skórę. Świetnie sprawdza się w leczeniu łuszczycy, oparzeń i blizn. Przeznaczony jest do każdego rodzaju skóry, a szczególnie polecany skórze wysuszonej i dojrzałej.

Kobiety lubią brąz

DSC02772

Olej z nasion marchwi jest naturalnym filtrem przeciwsłonecznym. Daje bardzo wysoką ochronę (SPF 38-40). Sam olej ma żółtą barwę i zaraz po nałożeniu sprawia, że skóra nabiera ładniejszego kolorytu. Jednak efekt ten nie trwa zbyt długo. Mimo wszystko myślę, że wszystkie jego inne właściwości sprawiają, że warto mieć go w swoim domu.

Oprócz ochrony przed słońcem, olej z nasion marchwi jest doskonałym środkiem łagodzącym poparzenia słoneczne.

Jak używać oleju z nasion marchwi

Olej z nasion marchwi stosujemy bezpośrednio na zwilżoną skórę. Możemy go również dodać do innego oleju, np. malinowego czy kokosowego, bądź też do naszego kremu, czy odżywki do włosów. Należy jednak pamiętać, aby nie dodawać go do kremów czy balsamów zawierających czyste filtry mineralne.

Olej z nasion marchwi przechowujemy w chłodnym, ciemnym miejscu po dokładnym ich zamknięciu.

Polecam i z pewnością jeszcze kupię 

Ze względu na to, że napisanie tego artykułu rozciągnęło się nieco w czasie i początek powstał zaraz po moim zakupie, a końcówka jakiś czas później, mogę z całą pewnością powiedzieć, że olej z nasion marchwi jest naprawdę wart polecenia.

Moja skóra po nałożeniu olejku jest ładnie nawilżona, odżywiona, a co najważniejsze, olej zdał swój egzamin podczas czerwcowych upałów, kiedy to dzielnie pokonywałam na rowerze kolejne kilometry w silnym słońcu.

Dlatego jak najbardziej POLECAM.

 

 

Może Ci się również spodoba

8 komentarzy

  1. Kasia Nowak napisał(a):

    A probowalas go faktycznie na mocne slonce? Ja ostatnio mialam przygode z olejkiem z pestek malin, mialo byc zdrowo, bez toksyn ktore znajdujemy w kremach z filtrami a skonczylo sie lekkimi poparzeniami…

    • Ania napisał(a):

      Olejku z malin nie próbowałam, ale olej z nasion z marchwi w zasadzie stosuję cały czas i jak najbardziej się sprawdza:) Niestety ostatnio mi się skończył i kupiłam nowy, a jak wróciłam do domu okazało się, że to macerat..Niestety producent chyba zmieniła olejek z nasion marchwi na macerat..Do niego nie mam przekonania, choć już go próbowałam smarując się nim na rower…niby ok, ale jednak wolę poszukać w sklepie stuprocentowego olejku. Może spróbuj najpierw posmarować jakąś część ciała mniej wrażliwą i zobaczysz jak Twoja skóra zareaguje na silnym słońcu. Ja stosuję na twarz, szyję i dekolt i jak byłam blada, tak i jestem;)

  2. Patrycja napisał(a):

    Już chciałam go kupić, ale spf 40 mnie przeraża… Nigdy się nie opalę, jeśli będę takiego filtra stosować. Zostanę więc chyba przy lżejszych filtrach, ewentualnie zmieszam go z czymś słabszym, może to pomoże… Ale na pewno wezmę go ze sobą nad morze i będę używała do twarzy i włosów, bo co jak co, ale niezabezpieczone włosy i morska woda to słabe połączenie.

    • Patrycja napisał(a):

      hahaha, takiego filtra stosować… chyba upały mi coś z mózgiem zrobiły. Oczywiście chciałam napisać, że nie opalę się, jeśli będę stosować tak wysoki filtr… Ech, brawo, brawo ja.

    • Ania napisał(a):

      Ja również używam go na twarz, szyję i dekolt. Dotychczas w tropiki używałam kremów z filtrem, ale na ostatnim wyjeździe dostałam jakiejś alergii. Też będę musiała pokombinować z mieszaniem. Oczywiście o wyniku eksperymentu dam znać:)

  3. Anna-Maria Wiśniewska napisał(a):

    Dziekuję za ten tekst! Szukałam jakiegoś zamiennika dla kremó z filtrem 🙂
    PS. Poleca disqus jako platforma do komentarzy 😛

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *