Joga w domu – motywacja i podstawowe zasady

Był czas, kiedy praktycznie codziennie chodziłam na jakiś trening. A to na jogę, a to na tańce czy jakiś inny fitness. Nie potrafiłam wyobrazić sobie życia bez mojej fantastycznej karty multisport, która dawała mi tę niezwykłą okazję, żeby codziennie korzystać z oferty jakiegoś fitness clubu i mieć w perspektywie, że za kilkadziesiąt lat będę flexi-babcią. Pamiętam, jak firma, w której pracowałam została kupiona przez konkurencję i wszyscy pracownicy dostali wypowiedzenia. Wówczas moim największym problemem było: co ja zrobię bez mojego multisporta?

Aktualnie, ku mej rozpaczy, też go nie posiadam. Dlatego zaczęłam szukać jakiejś alternatywy w postaci karnetu na jogę. Jednak ceny nieco mnie przeraziły. Karnet open w Warszawie kosztuje ok. 280 zł. Joga stała się modna, a co za tym idzie robi się droższa aniżeli siłownia czy inny fitness. A tak być nie powinno, bo nie takie są jej założenia. Póki co, zaczęłam szukać na You Tubie jakiś fajnych sesji jogi. Ćwiczyłam już z niejaką Adrianą i jakąś jeszcze jedna panią z niezwykle białymi zębami.. ale jakoś to do mnie nie przemówiło. Potem znalazłam klasyczną ashtangę ze Sri K. Pattabhi Joisem. Przez 2 albo nawet 3 dni miałam zakwasy, ale to i dobrze😊 Lubię czuć, że coś zrobiłam. Od kilku miesięcy ćwiczę też rano jogę hormonalną, a w zasadzie wykonuję kilka ćwiczeń, które zostały mi w pamięci po warsztatach z tejże właśnie jogi. Znalazłam też filmik z czeskiej czy słowackiej telewizji, gdzie prezentowane są asany wg Dinah Rodrigues (joga hormonalna). Niestety są one podzielone na 4 części i mogą stanowić bardziej przypomnienie asan, które już znamy. Nigdy wcześniej nie ćwiczyłam Kundalini, ale muszę przyznać, że na YT jest sporo zajęć dla osób początkujących właśnie w tej tradycji. Z jedną Panią poćwiczyłam trochę oddychanie, w pięknych okolicznościach przyrody. Tzn. ona była gdzieś na Bali… a ja w smogowej Warszawie… ale miło znaleźć się przez moment na tym ganku domu w Indonezji. Choćby w wyobraźni…
Podsumowując filmów na YT z jogi jest mnóstwo, ale w tym urozmaiceniu naprawdę trudno znaleźć coś, co nam będzie odpowiadało. Póki co, mi najbardziej przypadły do gustu zajęcia z klasycznej ashtangi, które trwają 1,5 godziny i są prowadzone dokładnie tak, jak ćwiczyłam w studio jogi.

Jak już znajdziemy odpowiedniego nauczyciela online, bądź też zdecydujemy się na samodzielną praktykę, pojawia się kolejne wyzwanie – jak się zmotywować do ćwiczeń w domu. Ja niestety mam z tym spory problem. Dlatego generalnie wolę ćwiczyć w klubie.

Podobno rewelacyjną metodą motywacji jest zasada małych kroków. A zatem wystarczy rozłożyć matę, a potem już samo pójdzie. Tylko jak się zmotywować do jej rozłożenia, kiedy leży się na kanapie, oglądając kolejny hiszpański serial na Netflixie? Mi udało się w ostatnią niedzielę. Strasznie mi się nie chciało, ale już po – czułam się świetnie, na tyle, że po astandze wygooglowałam jeszcze jogę Kundalini i zrobiłam 20 minutową sesję oddechową.

Czyli wszystko rozbija się o MOTYWACJĘ. Czy jeśli napiszę Ci, że trzeba sobie powtarzać, że warto, że to dobre dla naszego zdrowia, figury itd., to Cię to zmotywuje… Hmmm… nie sądzę.. no może odrobinę. Choć mnie ostatnio motywują bolące plecy i stres.
Chyba jednak najlepiej zmusić się te kilka pierwszych razów i wyrobić w sobie nawyk. Mi dużo łatwiej ćwiczy się rano, aniżeli wieczorem, przynajmniej w domu. Warto wybrać sobie porę dnia, która najbardziej nam odpowiada.

Jeśli masz w domu miejsce, które możesz przeznaczyć na kącik jogowy, z pewnością to podziałałoby motywacyjnie. Być może wibracje, które z czasem wytworzyłyby się w tym miejscu, spowodowałyby, że chętniej stawałbyś na macie.

Ja niestety mam bardzo mało wolnej przestrzeni i niektóre asany wymagają przesuwania maty to w prawo, to w lewo, ale dla chcącego, nic trudnego. Jeśli obok masz jakąś wolną ścianę – wykorzystaj ją podczas ćwiczeń (ja mam tylko regał, stół i fotel). Ale warto sobie powiedzieć, że nawet taka utrudniona praktyka jest lepsza niż jej brak!

Ćwicząc jogę w domu, pamiętaj też o pewnych zasadach:

Nigdy nie ćwicz z pełnym żołądkiem!

Pamiętaj, żeby nigdy nie ćwiczyć z pełnym żołądkiem! Najlepiej, żeby od ostatniego większego posiłku minęły 3, 4 godziny, a ok. 1,5 do 2 godzin od mniejszego.

To samo tyczy się naszych potrzeb fizjologicznych. Dobrze jest opróżnić zarówno pęcherz, jak i jelita przed sesją jogi.

W związku z tą właśnie zasadą często mówi się, że dobrze jest ćwiczyć jogę rano. Mamy wówczas pusty żołądek a nasz umysł nie jest jeszcze zajęty tysiącem różnych spraw. Poza tym poranna praktyka jogi powoduje, że zachowujemy wysoki poziom energii przez cały dzień.
Możemy zaraz po wstaniu z łóżka napić się ciepłej wody z cytryną. Ten ajurwedyjski sposób przyspieszy oczyszczenie naszego organizmu i spowoduje, że nie będziemy mieć problemów z poranną wizytą w toalecie. Sam Mahatma Ghandi pił wodę z cytryną i miodem w trakcie postu.

Po zajęciach warto powstrzymać się od jedzenia jeszcze przez pół godziny. Jednak, jeśli idziemy do pracy, a lubimy zjeść rano śniadanie, jest to raczej niewykonalne.

Nie rób niczego na siłę

Pamiętaj też, żeby nie robić niczego na siłę! Ważne jest, żeby słuchać swojego ciała i traktować je z szacunkiem i zrozumieniem. Wszystko przyjdzie z czasem, a forsowanie ciała nie tylko nie przyniesie szybszych rezultatów, ale też może spowodować kontuzję. Wydaje mi się jednak, że praktyka w domu w tym aspekcie się sprawdza. Nie chcemy dorównać grupie. Praktykujemy w swoim tempie.

Trzeba też pamiętać, że wieczorem nasze ciało jest bardziej elastyczne. To co z łatwością robimy o tej porze dnia, niekoniecznie wyjdzie nam o poranku. Mamy dni lepsze i gorsze, tak też jest z praktyką jogi. Czasami wszystko wychodzi nam bez problemu, a czasami nie. Nie powinniśmy z tym walczyć. Bądźmy więc wobec naszego ciała wyrozumiali i troskliwi. Dlatego jeśli w jakiejś asanie czujesz się niekomfortowo, kręci ci się w głowie, robi ci się niedobrze, wyjdź z niej i odpocznij w pozycji dziecka.

Weź prysznic przed praktyką

Generalnie lepiej jest wziąć chłodny prysznic przed praktyką, jeżeli jednak jesteście spoceni po sesji, warto poczekać 30 minut aż ciało wystygnie. Wraz z potem tracimy wiele cennych minerałów. Gdybyśmy wzięli kąpiel od razu po praktyce, wraz z nią utracilibyśmy te cenne składniki. Odczekując pół godziny, mamy pewność, że zostaną one z powrotem zaabsorbowane przez skórę.
Gdzieniegdzie mówi się o nawet dłuższym czasie – 2, 3 godzin. Chodzi również o to, aby energia, którą wytworzyliśmy w trakcie praktyki nie została odprowadzona. Jednak taka opcja sprawdza się tylko po południu lub wieczorem, bo rano zazwyczaj spieszymy się do pracy i czekanie nawet pół godziny byłoby trudne.

Pamiętaj o oddechu!
W jodze bardzo istotny jest oddech. „Prana” w sanskrycie oznacza zarówno oddech, jak i życie. Samo to wskazuje na wagę, jaką joga przypisuje właściwemu oddychaniu. W jodze zazwyczaj oddychamy przez nos. Usta uważane były przez tradycyjnych joginów za odpowiadające za przyjmowanie pokarmu, a nie oddychanie. Oddech ułatwia koncentrację, a tym samym wspomaga wytrwanie w trudniejszych asanach. Poza tym nadaje praktyce charakteru medytacyjnego, relaksuje, odmładza i ma szereg właściwości zdrowotnych.

Załóż wygodne, nie ograniczające ruchów ubranie

Pamiętaj, że nawet jeżeli ćwiczysz w domu, warto założyć swój strój do jogi. Niech będzie on wygodny, przepuszczający powietrze, nie ograniczający ruchów, a co ważne nie może uciskać w pasie. Nie ćwicz w piżamie i pamiętaj, że jogę praktykujemy bez skarpetek. To zabezpiecza nas przed poślizgnięciem się.

Pamiętaj o końcowym relaksie!

Nigdy nie rezygnuj z końcowego relaksu. Pozostanie przez kilka minut w Savasanie, tzw. pozycji trupa, jest niezbędnym elementem każdej praktyki jogi. Pozwala ona utrwalić efekty praktyki i przejść do porządku dnia codziennego. Poza tym Savasana regeneruje ciało, usuwa zmęczenie, odmładza. Jest swoistym przygotowaniem do medytacji. Uczy nas jak w prosty sposób się zrelaksować. Redukuje objawy stresu i napięcia. Poprawia jakość snu i doładowuje nasze ciało witalną energią.

Ciesz się regularną praktyką

Aby joga dała rezultaty, powinna być praktykowana regularnie. Warto zatem wyrobić w sobie nawyk codziennego stawania na macie. Pamiętaj, że nawet 15, 20 minut ćwiczeń dziennie poświęconych na praktykę, zwróci się z nawiązką. Krishan Verma, wieloletni nauczyciel Sri Sri Jogi, zwykł mówić, że 20 minut codziennej praktyki jogi daje lepsze rezultaty niż dwie godziny okazjonalnych praktyk. Ja póki co ograniczam się do jogi hormonalnej, ale robię ją prawie każdego ranka. Zajmuje mi ona 15 minut. Wiem – to niewiele, ale zawsze coś😊 A jak wygląda Wasza praktyka w domu?

Może Ci się również spodoba

5 komentarzy

  1. Jogi jeszcze nie próbowałam, ale w sumie to zawsze miałam na to ochotę tylko brak mobilizjacji

  2. Bardzo podoba mi się tytuł i inspiracja do działania płynąca z artykułu 🙂 Właśnie zapisałam się na jogę po przerwie, ćwiczę tez w domu mięśnie dna miednicy i zamierzam żyć 100 lat i do końca być sprawna, może na Sardynii…Dzisiaj mam 36 lat i z miłością i szaleństwem dbam o Siebie. Dobrego 2020 roku!

    • Anna Pak pisze:

      Super! Dzięki za ten optymistyczny wpis:))) Wszystkiego najlepszego w Nowym Roku! A Sardynia jeszcze przede mną:)

  3. Ostatnio myślę o jodze ale co z tego będzie to się okaże

    • Anna Pak pisze:

      Nie ma co myśleć, trzeba spróbować:) Choć na początku polecam zacząć w studio z nauczycielem, jeśli tylko jest taka możliwość.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *