Bój się i rób, czyli jak stać się pełniejszą wersją siebie

„Nie chce mi się. Boję się. To nie dla mnie. Nie nadaję się. Nigdy mi się nie uda…” Co jakiś czas takie myśli pojawiają się w głowie każdego z nas. To nasze małe, wygodne, leniwe lub przestraszone ego odtwarza jak mantrę pielęgnowane i utrwalane przez lata mentalne nagranie. Odzywa się zwłaszcza w sytuacji próby i wyzwania.

Jak to mówi słynne psychoterapeutyczne określenie, lepsze znane bagienko, niż nieznany las. Umościliśmy się w naszych utartych schematach postępowania, myślenia i reagowania. Zbudowaliśmy sobie wygodne gniazdko w strefie komfortu. Żyjemy i krążymy po wytyczonym wewnętrznie mentalno- fizycznym wybiegu. Jak słoń, który od małego jest przywiązywany sznurem do drzewa. Z biegiem lat słoń rośnie, a pętla na jego nodze maleje. Jednak zwierzę jest przekonane, że już nigdy nie uda mu się uwolnić z pęt, bo za młodu tyle razy bezskutecznie próbował. Uwierzył w swoją bezradność.

Każdy z nas jest niewolnikiem schematów myślowych. „Taki już jestem, już się nie zmienię” – powtarzamy sobie, zagłuszając wołania serca i zrzucając z siebie całkowitą odpowiedzialność za swoje życie. A co jeśli to wszystko jest tylko w naszej głowie? Jeśli jesteśmy w rzeczywistości więksi niż nam się wydaje, silniejsi niż podejrzewamy, odważniejsi niż kiedykolwiek spróbowaliśmy? Na tyle się znamy, na ile się sprawdziliśmy. Na tyle żyjemy, na ile się odważymy pójść o krok dalej, poczuć więcej, spojrzeć za horyzont.

Jak to zrobić? – możesz czasem pytać siebie. To już coś. Pod skórą tętni ciekawość i nadzieja, że może jakoś się uda, tylko nie znamy sposobu. Jak przebiśnieg wschodzący po zimie, uśpione pragnienia ożywają i pulsują pod skórą.

Osobiście dla mnie jednym ze sposobów na wyjrzenie za horyzont jest praktyka aerial jogi. Zjawisko to obserwowałam u siebie i za każdym razem widzę u studentów, próbujących swoich sił w powietrznych asanach.

Na początku wiele rzeczy wydaje się trudnych i niewykonalnych. Mi się na pewno nie uda, ale spróbuję – myśli sobie on czy ona. Podchodzi do hamaka jak do osy. Nie ufa, nie poddaje się ruchowi. Potem przychodzi moment próby – trzeba zaufać, że taki kawałek materiału utrzyma całe ciało do góry nogami. Spięcie, kontrola, kurczowe trzymanie się tkaniny. Lęk w oczach i wewnętrzna walka. Jako instruktorka patrzę w oczy tego strachu. Będzie dobrze, uda się, jest bezpiecznie – mówię. Krok po kroku, ruch po ruchu, pojawia się odpuszczenie, wraz ze zadziwieniem, że się udało. Poczucie mocy i skrzydła u ramion, błysk w oku, wiara w siebie, przełamanie ograniczających przekonań i dotknięcie dziecięcego czaru zabawy.
Uwielbiam to. W sobie i w innych. Wzrost i przełamywanie ograniczeń. Choć jest trudno, trzeba opanowywać te rozpasane w nas demony. To właśnie odróżnia ludzi sukcesu od przeciętnego Kowalskiego, który ogląda swoje życie przed telewizorem.

Ludzie sukcesu też się boją, ale mimo to podejmują wyzwanie. Natomiast Kowalski czuje lęk i na nim się zatrzymuje, traktując go, jako ostateczny ogranicznik swoich możliwości. Zatem bójmy się, lękajmy się, trwóżmy i idźmy w to. Eksplorujmy, doświadczajmy, odkrywajmy kolejne warstwy rzeczywistości, by za rogiem zobaczyć to, co nam się nigdy nie wydało być możliwe, a jednak…

AUTORKA:

Anna Ryczek – psycholog, nauczycielka jogi, instruktorka metody Butejki.

Może Ci się również spodoba

9 komentarzy

  1. Joanna pisze:

    Lubię jogę, ale jestem w tym temacie początkująca. Aerial joga to dla mnie kosmos 😛

  2. Rafał pisze:

    Gdyby nikt nie pokonał swojego strachu i robił tylko to co znane, pewnie dalej siedzielibyśmy w jaskiniach, zamiast czytać takie teksty w internecie.

  3. Marta pisze:

    Nigdy nie próbowałam nawet zwykłej jogi, więc nie wiem jak ona wpływa na myślenie człowieka 🙂

  4. Myślę, że najważniejsze w przełamywaniu lęków, o których piszesz, jest brać życie po jednym dniu na raz i każdego dnia próbować zrobić chociaż jedną rzecz, która przybliży nas do naszych celów.

    Oczywiście najpierw musimy wiedzieć czego tak na prawdę chcemy.

  5. To co piszesz bardzo ze mną rezonuje.
    „Bój się i rób” – często to sobie powtarzam. Kiedyś czekałam aż lęk odpłynie albo walczyłam z nim, teraz uczę się go akceptować i działać mimo wszystko.

  6. hany pisze:

    O tak, tylko głupcy się nie boją. Dobre motto, wypożyczam ;)!

  7. blogierka pisze:

    Podpisuję się pod tym wszystkimi członkami! 😀

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *